Marta Poznańska

Przewodnik miejski po Krakowie
Zostawmy wszystko i chodźmy na spacer…

Browar Lubicz powraca

Jego historia zaczyna się w 1840 roku wraz z przybyciem do Krakowa Rudolfa Jenny (czytaj: Jeny), piwowara z browarniczym wykształceniem, który mimo istnienia już wtedy w stolicy Kraka 6 innych browarów zakłada kolejny. Rozpoczyna warzenie piwa, i z ogromnym sukcesem trwa to kolejne dekady. Jego tradycję kontynuują – Julius August John (czytaj: Jon) a potem jego synowie Rudolf, Alfred i Hugo John na Jan Götz-Okocimskim kończąc. „Piwo John-owskie” zyskuje szybko dobrą sławę, jest lubiane i bardzo znane. Wysyłane aż do Odessy (wyobraźcie sobie specjalne wagony, których wewnętrzne ściany były całe obłożone lodem – po co? Żeby drożdże spały! A piwo schłodzone do 4 st. C mogło spokojnie jechać na zagraniczne promocje;) Ale w konkury z naszym przysmakiem staje browar naszych sąsiadów – oto do karczm wchodzi piwo pilzneńskie. Browar galicyjski musi starać się jeszcze bardziej. Najlepsze czasy świetności Browaru Lubicz to lata 70-90 XIXw. Browar zatrudnia wtedy ponad 20 osób.

Początkiem XXw. skończyła się męska linia rodu John-ów. Browar sprzedano Janowi Götz-Okocimskiemu, który już wtedy miał w swoich rękach browarnię na Podwalu (dzisiejszy CK Browar).

W 1936 r. przychodzi ogólne załamanie rynku, w tym piwowarskiego. Podczas II wojny światowej browar jest pod zarządem niemieckim (Hans Turski pełni w nim zarząd komisaryczny), i warzy piwo głównie na potrzeby armii niemieckiej. Losy powojenne browaru to głównie upaństwowienie i podawanie go z rąk do rąk kolejnych właścicieli aż do 1990r., żeby w 2001r. zamknąć browar całkowicie. Maszyny wywieziono; receptury pozostają właśnością marki Okocim.

Po 14 latach od tamtego momentu browar przy ulicy Lubicz otwiera się na nowo! Dziś warzy się w nim 3 rodzaje piwa.

W odrestaurowanych budynkach dawnego browaru jest dziś resturacya browarna w której możecie skosztować m.in piwa Lubicz Leżak, który jest próbą odtworzenia smaku piwa z najleszych czasów browaru. Idźcie, zwiedzajcie, smakujcie!

http://www.browar-lubicz.com.pl/

Romantycznie, prawda?

Romantycznie, prawda?

Detal architektury.

Detal architektury.

I tylko zasmakuj się!

I tylko zasmakuj się!

Piwowarsko nad nami.

Piwowarsko nad nami.

Stoły z przepysznym słodem podawanym tu z miodem.

Stoły z przepysznym słodem podawanym tu z miodem.

Marcowe, dziś tutaj warzone.

Marcowe, dziś tutaj warzone.

Historia etykiet browaru.

Historia etykiet browaru.

Muzyka będzie tu grała w każdą sobotę.

Muzyka będzie tu grała w każdą sobotę.

Część barowa.

Część barowa.

Ponad 1000 litrów piwa warzy się dziś na potrzeby restauracji.

Ponad 1000 litrów piwa warzy się dziś na potrzeby restauracji.

Słodownia, leżakownia, parownia, dojrzewalnia, ogród warzeń...

Słodownia, leżakownia, parownia, dojrzewalnia, ogród warzeń…

Centrum Szkła i Ceramiki

Moje absolutne odkrycie – Lipowa 3. Widziałam przez szybę (nomen omen), że jest coś tam ładnego, czułam, że warto wejść i zobaczyć, ale zwykle wychodząc z Fabryki Schindlera spieszyłam się i nigdy nie było czasu. Aż w końcu znalazł się! Co kryje się pod Lipową 3? Otóż:

- świat sztuki szklarskiej, który zachwyci każdego – przestrzeń wystawiennicza oraz galeria pełna szklanych i ceramicznych aniołów (krakowskich), pater, dzbanów, kotów, smoków, kafli i wszystkiego co tylko wyobraźnia wymyśli a hutnik w szkle urobi,

- live pokazy ręcznego formowania w szkle,

- wystawa o historii szklarstwa z ekspozycją tradycyjnych narzędzi szklarskich oraz zbiory szkła wzorniczego z całego świata,

- pracownia materiałów budowlanych na bazie cementu romańskiego (w której zapach zapraw tynkarskich, gładzi i farb oraz odlewów detali dekoracyjnych m.in z kamienic krakowskich przenosi nas w świat trudnej sztuki odlewniczej – dzięki której kilka zacnych kamienic zostało odnowionych w Krakowie).

Miejsce nieodkryte i kruche… Wyobraźmy sobie na ile tysięcy szklanych okruchów rozbijają się nagle te wszystkie nagromadzenie tam szkła…Takich kolorów jeszcze nigdzie nie widziałam w jednym miejscu – od kobaltów, przez blade pomarańcze po soczyste zielenie.

Dyżurny hutnik Centrum, Pan Andrzej Czaja, bez względu na porę roku pracuje zawsze w temperaturze powyżej 1000 st C. Pokaże Wam jak tworzyć w szkle. Dziś urobił, wyrzeźbił, stworzył dla nas (każde słowo będzie odpowiednie do tej arcytrudnej sztuki) dzban na wodę i figurę kota. Pokazy odbywają się od pon – pt od 10-17 (bilet kosztuje 14 zł).

W galerii ceny są bardzo przystępne – absolutnie świetny pomysł na prezent. Dostać karafkę, anioła czy paterę z logo Lipowa 3 gwarantuje zachwyt.

Wszyscy na Lipową 3 marsz!

Dostojne.

Dostojne.

Żółto mi.

Żółto mi.

Absolutnie dostojna.

Absolutnie dostojna.

Genialne!

Genialne!

Ceramiczne dzieła.

Ceramiczne dzieła.

Taki orange.

Taki orange.

Krakowskie, wiadomo.

Krakowskie, wiadomo.

/Powyższe zdjęcia pochodzą z fan page Centrum Szkła i Ceramiki na Facebook`u)/.

W odlewie.

W odlewie.

Forma.

Forma.

Takie rzeczy.

Takie rzeczy.

Tworzy się dzban.

Tworzy się dzban.

Precyzja.

Precyzja.

Można było dmuchnąć.

Można było dmuchnąć.

A z kim tam mogłam być jak nie.

A z kim tam mogłam być jak nie.

Dom Ubogich im.Helclów

Jedna z najbardziej okazałych i potężnych budowli w Krakowie tuż przy ulicy Długiej mieści nieprzerwanie od ponad 100 lat dom dla chorych i ubogich. Dom został ufundowany na mocy testamentu Anny Helcel z 1878r.

pragnę uczynić zadość woli życzeniom śp.małżonka,którego zamiarem życia było 

obrócić owoce swej pracy 

na cele chrześcijańskiej miłości (Cały zresztą majątek ()zapisuję 

przeznaczam na zakład publiczny dobroczynny 

mieście Krakowie dla ubogich chrześcijan 

religii katolickiej założyć się mający majątku po mnie pozostałego.

Dom otwarto w 1890 r. pod nazwą „Dom Ubogich im.Helclów”. Wolą fundatorki było, aby opiekę nad nim sprawowały Siostry Miłosierdzia, czyli szarytki, co czynią do dziś. Dziś dom funkcjonuje pod nazwą „Dom Pomocy Społecznej im. Ludwika i Anny Helclów” (DPS) w wyniku upaństwowienia go po wojnie. W domu całodobową opiekę znajdą osoby starsze, chore, cierpiące. Ale także samotne wymagającej normalnej opieki.

Państwo Helclowie pochodzili z niemieckich rodzin przybyłych na teren Polski w XVIII wieku w celu prowadzenia działalności handlowej oraz bankierskiej. W XIX wieku rody te spolonizowały się. Obie rodziny posiadały znaczne majątki, których dziedzicami byli Ludwik i Anna. Ich małżeństwo było jednak bezdzietne. Prowadzili działania charytatywne na szeroką skalę. Z ich fundacji powstały m.in.: kaplica na cmentarzu Rakowickim, Szpital im. św. Ludwika oraz perła – Dom Ubogich im. Helclów.

Fasada Domu ozdobiona jest łacińskimi inskrypcjami, których treść stanowią fragmenty z Pisma Świętego o miłosierdziu: „Miłosierni miłosierdzia dostąpią” (por. Mt 5,7); „Wysłuchana jest modlitwa twoja i o twoich jałmużnach wspomniano przed obliczem Boga” (por. Dz 10, 31); „Bądźcie miłosierni” (por. Łk 6, 36); „Sława ich żyje z pokolenia, na pokolenie a chwałę ich niech głosi zgromadzenie” (Syr 44, 14-15); „Ubodzy i niedostatni będą chwalić imię Twoje” (por. Ps 74 (73,21).

Ogród jest wyjątkowym miejscem Domu. Znajdujący się przy ruchliwej Aleji 29 Listopada stanowi skuteczną ochronę przed hałasem ulicy. Drzewa wyciszają i uspokajają, a całość tego kompleksu ogrodowego jest przylądkiem wolności i spokojności dla ponad 500 mieszkańców Domu…

Ogród u Helclów

Ogród u Helclów

Jedna z wielu pamiątkowych tablic w Domu.

Jedna z wielu pamiątkowych tablic w Domu.

Skarbonka

Znana prawie każdemu przechodniowi skarbonka stoi na krakowskim Rynku od ponad 35 lat. Krakowianie, turyści, przyjaciele Krakowa wrzucają tam datki na ratowanie krakowskich zabytków. Legenda mówi, że zakochani, którzy spotykają się przy Skarbonie i przy okazji coś do niej wrzucają mają zapewnione dożywotnie szczęście we dwoje.

Druga taka skarbona stoi na dziedzińcu Wawelu. Co roku do obu skarbon wpada ponad 15 tyś zł, które trafiają do Narodowego Funduszu Rewitalizacji Zabytków Krakowa i są przeznaczane na renowację zabytków krakowskich. Skarbonki wykonane ze szkła i metalu zaprojektował Jacek Piórecki (kierowniki Pracowni Urbanistycznej w Biurze Planowania Urzędu Miasta Krakowa). Zwieńczenie skarbon to blanki krakowskich murów miejskich a zdobiąca je litera „K” w koronie nawiązuje do XIV-wiecznego monogramu króla Kazimierza Wielkiego. Możemy także przeczytać na niej: „Cracovia totius Poloniae urbs celeberrima” (tłum. miasto całej Polski najsławniejsze) zaczerpnięto ze słynnego miedziorytu Matthausa Meriana z XVII w. przedstawiającego panoramę miasta. 

Ostatni raz skarbona została mocno uszkodzona jesienią 2013 r. w wyniku chuligańskiego ataku. Zdemontowano ją, żeby powróciła na Rynek w lutym 2014. Tym razem ma już mocne antywłamaniowe szkło, które ma ją uchronić przed podobnymi wandalskimi wybrykami.

- To gdzie się spotykamy?

- Pod skarbonką o 18-tej.

 

 

Skarbonka na krakowskim Rynku.

Skarbonka na krakowskim Rynku.

 

Zwierzyniec na Meissnera

Tym razem będzie o totalnej niewiedzy. Nie wiem kto, nie wiem skąd, nie wiem czemu. Napotkałam ten drewniany zwierzyniec przy wejściach do klatek w blokach przy ulicy Meissnera. A może ktoś z Was tam mieszka, może ktoś wie coś więcej? Póki co, chciałam ocalić na telefonicznej fotografii zanim wandale zniszczą do końca tą osiedlowo-blokową całkiem sympatyczną dekorację..

2014-03-28 12.50.12 2014-03-28 12.51.14 2014-03-28 12.51.43 2014-03-28 12.51.57 2014-03-28 12.52.13 2014-03-28 12.52.30 2014-03-28 12.53.16 2014-03-28 12.53.32

22 lutego – Międzynarodowy Dzień Przewodnika Turystycznego

Kraków już po raz dziewiąty włącza się w obchody tego święta. A i ja będę miała przyjemność uczestniczyć w nim w tym roku. Kraków przygotował coś specjalnego dla swoich mieszkańców – oto od 22 lutego do 2 marca przewodnicy miejscy będą bezpłatnie oprowadzać mieszkańców po grodzie Kraka. Program znajdziecie tutaj:

http://krakow.pl/aktualnosci/81041,31,komunikat,przewodnicy_zapraszaja_mieszkancow.html

Ja chcę Was zaprosić na spacer po Białych Morzach, czyli dawnym terenie zakładów sodowych „Solvay”  w Krakowie-Łagiewnikach w których pracował w czasie okupacji Karol Wojtyła. Znajdowały się tu zbiorniki do wylewania odpadów fabrycznych, które tworzyły nienaturalne wzniesienie. Tędy do pracy chodził młody kleryk Karol.

Dziś znajduje się tutaj Centrum Jana Pawła II „Nie lękajcie się”, którego miejscem najważniejszym jest Sanktuarium bł. Jana Pawła II. Znajdziemy w nim Kościół Relikwii z najważniejszą relikwią jaką jest ampułka z krwią Ojca Świętego oraz Kościół Górny w którym odbywają się uroczyste msze święte. Ale Centrum to także wieża widokowa, Muzeum Jana Pawła II, Instytut Dialogu Międzykulturowego, Centrum Wolontariatu oraz Centrum Konferencyjne. To i tak nie wszystko, ponieważ w niedalekiej przyszłości znajdzie się tutaj także: Centrum rekolekcyjne, Dom pielgrzyma, Hotel, Park medytacyjno-rekreacyjny.

Kard.Stanisław Dziwisz powiedział o Centrum – „Budujemy Dom dla Ojca Świętego”. Tak powstało miejsce szczególne poświęcone niezwykłemu człowiekowi, który był papieżem. A także poetą, aktorem, dramaturgiem, pedagogiem, filozofem.

Do tego Domu zapraszam Was 22 lutego od godz.13-15 w ramach akcji „Przewodnicy – mieszkańcom Krakowa”. Zobaczycie nie tylko fenomenalne mozaiki zaprojektowane i wykonane przez światowej klasy artystę o. Marko Ivana Rupnika; kaplicę św. Kingi wykonaną w całości z soli wielickiej; płytę z grobu Jana Pawła II z Grot Watykańskich; relikwiarz w formie otwartego Ewangeliarza, którego strony przewracał wiatr w czasie pogrzebu Ojca Świętego…

„Nie lękajcie się! Otwórzcie, otwórzcie na oścież drzwi Chrystusowi! Otwórzcie drzwi jego zbawczej władzy, otwórzcie granice państw, systemów ekonomicznych i politycznych, szerokich dziedzin kultury, cywilizacji rozwoju. Nie lękajcie się!” (JP2 – 22 października 1978).

Św. Kinga z wielickiej soli.

Św. Kinga z wielickiej soli.

 

Płyta z grobu Ojca Świętego i relikwiarz-Ewangeliarz z relikwią krwi Jana Pawła II.

Płyta z grobu Ojca Świętego i relikwiarz-Ewangeliarz z relikwią krwi Jana Pawła II.

 

Kościół Relikwii.

Kościół Relikwii.

 

 

Nawiedzony dom

Ta kapliczka nie mogła nie zwrócić mojej uwagi. Boczna ulica od Wielickiej, zjazd do dużego sklepu „Heban” (do którego pojechałam i wtedy po raz pierwszy zobaczyłam kaplicę). Na przeciwko sklepu stoi 3 piętrowy, pusty, niedokończony dom. A tuż obok niego – kaplica. To właśnie jej położenie, na działce domowej, u frontu wejścia – jest tak nietypowe, że aż przeraża. Co może robić kaplica obok straszącego domu? Nie udałam się w wywiad środowiskowy, a jedynie internetowy. Ludzie piszą – różnie, przerażająco, drwiąco, paranormalnie, bez wzruszeń. Wszystko napisano o tym domu – że to najbardziej nawiedzony dom w Krakowie; dom w którym straszy; dom duchów; dom wisielców; dom spotkań satanistycznych; ale też – że to bzdura, że śpią tam jedynie menele, że sąsiedztwo domu nigdy nie widziało nic dziwnego. Wielu tam było, próbowało dotrzeć do najbardziej przerażających miejsc a przede wszystkim – na 3 piętro, którego miał jeszcze nikt nie zdobyć. Bo każdy po wejściu do tego domu czuje zawroty głowy, jest mu niedobrze, ogarnia go jakieś złe uczucie i ucieka stamtąd. Obejrzałam filmik nagrany telefonem przez 2 śmiałków, którzy postanowili zdobyć osławione 3 piętro. Udało im się tam wejść, aż zobaczyli COŚ. Co chciało ich napaść. Uciekli, ale od tamtego zdarzenia jeden ze śmiałków nie był już sobą. Stracił kontakt z rzeczywistością, żeby po tygodniu popełnić samobójstwo.

Dom był wystawiony na sprzedaż wiele razy. Chętnych brak. Opowieści internetowe mówią, że dom miało budować 2 braci, ale w trakcie budowy pokłócili się i jeden zamordował drugiego (nie, wcale nie szukam analogii z budowaniem wież mariackich przez 2 braci, których poróżniła zazdrość do tego stopnia, że jeden zamordował drugiego). Został skazany. Żeby się zrehabilitować postawił kapliczkę obok domu, ku pamięci swojego brata. Potem dom miał kolejnych właścicieli. Trzeci z kolei miał się powiesić na 3 piętrze.

Dziś kapliczką podobno opiekują się jakieś siostry zakonne, które od czasu do czasu przynoszą tam kwiaty i zapalają świece.

Kaplica przed nawiedzonym domem na Kosocickiej.

Kaplica przed nawiedzonym domem na Kosocickiej.

Park Zaczarowanej Dorożki

Park znajduje się na Prądniku Czerwonym i jest jednym z najbardziej ulubionych miejsc spacerowych mojego psa. Tereny parku należały do zakonu Dominikanów od czasów średniowiecza (o dawnej własności niech świadczy chociażby biegnąca wokół parku ulica Dominikańska). Wtedy też przepływała przez te tereny rzeka Prądnik co wkrótce zasprzyjało powstaniu tam młynu i stawów rybnych. Stan taki trwał do czasów współczesnych, kiedy w latach 50` odebrano te tereny Dominikanom i upaństwowiono. Kilkanaście lat później rozpoczęto na tym obszarze budowę osiedla mieszkaniowego więc tereny osuszono i co trzeba – zasypano. Ślad po dawnym folwarku dominikańskim pozostał jedynie w postaci brązowoceglastego, zaniedbanego budynku zwanego kiedyś „Żabim Młynem”. I dziś powstaje tutaj nowoczesne osiedle mieszkaniowe, także na miejscu wcześniejszych ogródków działkowych, których kres istnienia nastąpił w 2006 roku. Tuż obok znajduje się ulica Jana Kaczary. Kim był ów jegomość? A tym słynnym zaczarowanym dorożkarzem, który woził zaczarowanym koniem mistrza Konstantego Ildefonsa Gałczyńskiego! Poeta rozsławił go przecież w słynnym wierszu „Zaczarowana dorożka”. Słynny fiakier mówiący wierszem mieszkał na Prądniku Czerwonym, stąd i park nazwano Parkiem Zaczarowanej Dorożki.

A tak tłoczono jest w jesiennym parku Zaczarowanej Dorożki.

A tak tłoczono jest w jesiennym parku Zaczarowanej Dorożki.

 

Pozostałość po dawnym Żabim Młynie.

Pozostałość po dawnym Żabim Młynie.

Kaplica MB Częstochowskiej w Lasku Mogilskim

Trafiłam do niej podczas spaceru rowerowego zorganizowanego w ramach festiwalu „Zajrzyj do Huty”. Zajrzałam. Ale mi się tam spodobało! Oto odkryłam w Lasku Mogilskim kaplicę Matki Boskiej Częstochowskiej należącą do parafii św. Bartłomieja. Została zbudowana w podziękowaniu za ocalenie Mogiły i Krakowa od zniszczeń wojennych. Z tą kaplicą wiąże się także pewne zdarzenie – oto grupa lokalnych pielgrzymów przybywających z Częstochowy wydrukowała wizerunek maryjny na zwykłym papierze i przykleiła go do szkła. Dla tego minidzieła zbudowano skrzynkową kapliczkę i w uroczystej procesji przeniesiono do Lasku Mogilskiego, by tam powiesić ją na drzewie. Kiedy wandale zniszczyli obrazek, to, co pozostało, przeniesiono właśnie do tej kaplicy. Obecna kaplica jest drugą, postawiono w latach 70`. Zawieszono w niej dzwon im. Jana Pawła II w 2000 r.

Jeśli podczas letnich lub jesiennych spacerów po Lasku Mogilskim dotrzecie do drewnianej kaplicy, to będzie to na pewno ta.

Kaplica Czarnej Madonny w Lasku Mogilskim.

Kaplica Czarnej Madonny w Lasku Mogilskim.

Św. Florian w Nowej Hucie

Św.Florian jest patronem Krakowa od XV wieku. Ale zasłynął w Krakowie już w XII wieku za sprawą księcia Kazimierza Sprawiedliwego, który nakazał sprowadzić relikwie któregoś świętego z Rzymu, żeby i Kraków, miasto pretendujące do najlepszych, posiadał swojego patrona. Legenda powiada, że biskup rzymski miał zejść do podziemi, gdzie znajdowały się relikwie świętych tego świata i przechadzając się zamyślony rzucił na głos – Który z moich drogich świętych chciałby jechać do Krakowa? Wtedy, miał podnieść rękę do góry i odezwać się św. Florian, który wykrzyczał głośno – Ja chcę! Ja chcę! I w ten sposób dawny wojownik rzymski, obrońca legionistów chrześcijańskich, który w IV wieku poniósł męczeńską śmierć za wiarę, został patronem grodu Kraka. Ale na tym legenda się nie kończy. Oto relikwie świętego zostały starannie przygotowane i wysłane w dostojnym orszaku do Krakowa. Oto będąc już u bram miasta, nagle konie wiozące cenny załadunek, zatrzymały się i nie chciały już powstać. Zdecydowano, że tutaj będzie kres wędrówki relikwii świętego. W tym miejscu stoi do dziś kościół św. Floriana na Kleparzu ufundowany przez krakowskiego biskupa Gedko.

W ikonografii św. Florian jest przedstawiany w rzymskim stroju z naczyniem z wodą do gaszeniach pożarów jako, że został patronem m.in. strażaków.

Św. Florian gasi pożary. Ale nie tylko te o których myślicie, ale też pożary namiętności…Tak! Jeśli jakieś uczucie jest Wam niedozwolone i pali Was ze wstydu, wołajcie św. Floriana!

Ja spotkałam go niedawno, zupełnie przypadkowo podczas rowerowej wycieczki w Nowej Hucie. Stał pod postacią kamiennej przydrożnej XIX-wiecznej figury we wsi Mogiła.

Św. Florian w Mogile.

Św. Florian w Mogile.