Marta Poznańska

Przewodnik miejski po Krakowie
Zostawmy wszystko i chodźmy na spacer…

Miasto za błotem, czyli Zabłocie

Jeśli miało się kiedyś:

– fabrykę cukrów i czekolady,

– fabrykę Piszingerów zajadanych do dzisiaj,

– fabrykę lubianych przez wszystkich lodów „Pingwin”,

– fabrykę wódek krakowskich,

– fabrykę skór i pasków,

– fabrykę siatek, mebli, konstrukcji żelaznych i wyrobów ornamentalnych, której dzieła do dziś podziwiamy w Krakowie,

– hutę szkła,

– młyn i piekarnię,

– najstarszy drewniany budynek mieszkalny Zabłocia z II poł.XIX wieku,

– budynek dawnej rzeźni miejskiej,

– Fabrykę Cudów, czyli Mydła i Kosmetyków…

A pozostało tylko zdjęcie…To to jest zdecydowanie za mało…

/To mój smutny komentarz do miejskiego planu rewitalizacji Zabłocia. W oficjalnym dokumencie jest napisane, że NADRZĘDNYM CELEM REWITALIZACJI ZABŁOCIA JEST UTRZYMANIE NA ZABŁOCIU KLIMATU DAWNEJ DZIELNICY PRZEMYSŁOWEJ. Jak to się ma do tego, że Zabłocie, które nigdy nie było dzielnicą mieszkalną, nagle staje się stolicą apartamentowców i loftów w Krakowie? A po dawnych fabrykach i wyjątkowych miejscach przemysłowych zostaje tylko fotografia…/ To jest zdecydowanie za mało…

Zabłocie utracone czy odzyskane? Spacer śladami najlepszego przemysłu w dawnym Podgórzu

Już w najbliższą niedzielę chcę zaprosić Was na spacer po Zabłociu, który odbędzie się w ramach XII Podgórskich Dni Otwartych Drzwi (zobacz program tutaj: http://podgorze.pl/xii-pdod-pelny-program/). Zaczniemy od historii najdawniejszej, kiedy Zabłocie znajdowało się na trakcie solnym z Wieliczki do Krakowa. Wejdziemy w rozdarte serce Zabłocia – między ruderami po dawnych czekoladowych fabrykach a luksusowymi i drogimi mieszkaniami Garden Residence. Dowiemy się skąd napis na jednej z kamienic „44 men will change this house in 44 weeks”. Podejdziemy pod bramy dawnych „Wódek Krakowskich”. Zobaczymy poziom wody, który osiągnęła Wisła w 1903 r. Dowiemy się ile kosztuje dawna willa Schindlera. Pokażę Wam pozostałości po dawnym młynie, który przetwarzał kiedyś 14 tyś ton zboża rocznie, żeby dostarczać codziennie chleb do ponad 20 piekarni w Krakowie. Będzie pachnieć mydłem i Panią Walewską. Smakować piszingerami. Zdradzę kto mieszka na ostatnim piętrze dawnego „Telpodu”. O tym i wielu innych ciekawostkach opowiem Wam już w NIEDZIELĘ 29 września o godz.13. Start – plac Bohaterów Getta.

Zachowana na tablicy kolejowej historyczna nazwa "Kraków Zabłocie".

Zachowana na tablicy kolejowej historyczna nazwa „Kraków Zabłocie”.

Wawelski zwierzyniec

Spośród zabytków i miejsc wyjątkowych w Krakowie, wzgórze wawelskie kryje w sobie chyba najwięcej niespodzianek. Dziś odkrywamy dla Was jedną z nich. Oto mało kto wie, że pierwszy ogród zoologiczny w Krakowie wcale nie znajdował się w Lasu Wolskim (jak to jest dziś), ale właśnie na Wzgórzu Wawelskim. Tworzył go zwierzyniec królewski, którego fundatorem był król Zygmunt Stary. Król sprowadził na Wzgórze egzotyczne fauny, lwy, lamparty, małpy, wielbłądy i wiele gryzoni. Nie brakowało też ptaszarni! Niestety, kiedy Zygmunt III Waza (wnuk króla Zygmunta Starego) przeniósł stolicę do Warszawy nastał kres wawelskiego zwierzyńca. Dopiero w XX w. działacze Krakowskiego Towarzystwa Przyrodniczego im.Mikołaja Kopernika wpadli na pomysł, aby ogród zoologiczny zlokalizować w Lesie Wolskim, tuż obok klasztoru Kamedułów na Bielanach, 8 km od Starego Miasta. Wynieśli zwierzyniec bardzo wysoko, bo na wysokość 345 m.n.p.m na miejscu tzw. bażantarnii. 6 lipca 1929 r w obecności prezydenta RP prof.Ignacego Mościckiego nastąpiło otwarcie obecnego krakowskiego zoo.

W dniu otwarcia ogrodu znajdowały się w nim: 94 ssaki, 98 ptaków i 12 gadów. Aktualnie w krakowskim zoo możemy spotkać 260 gatunków ssaków, ponad 1500 sztuk zwierząt a powierzchnia zwierzyńca to prawie 17 ha.

***Najnowsze narodziny w krakowskim zoo miały miejsce 17 czerwca 2013, kiedy na świat przyszedł samiec kondora wielkiego***.

Wrzesień - ostatni dzwonek, żeby odwiedzić krakowskie zoo!

Wrzesień – ostatni dzwonek, żeby odwiedzić krakowskie zoo!

 

Światowid podwawelski

Latem stoi w cieniu kasztanowca, a zimą wtapia się w kolory otoczenia. Pewnie każdy z Was przechodził obok niego co najmniej kilkanaście razy będąc w Krakowie.  A to biegnąc Grodzką do Rynku, a to idąc na podbój Kazimierza. Ale wielu z Was pewnie nigdy go nie zauważyło. Mowa o pochodzącym z X wieku posągu Światowida, który stoi u stóp Wawelu (jedna z jego twarzy patrzy wprost na krzyż katyński). Ten kamienny posąg słowiańskiego bóstwa został wyłowiony z rzeki Zbrucz (w Małopolsce) w I poł. XIX wieku. Na posąg składają się 4 płaskorzeźby z których każda obfituje w rozmaite symbole i atrybuty. Wg naukowców falliczny kształt posągu należy wiązać z ideą płodności.

Musimy sprostować tylko jedną rzecz – Kraków posiada oryginalny posąg Światowida, ale to nie ten stojący przy placu św. Idziego. Oryginał możemy podziwiać w Muzeum Archeologicznym na ul. Poselskiej, a ten widoczny na zdjęciu to jego replika.

Posąg wzbudza wiele emocji, szczególnie wśród niemłodzieży zgromadzonej pod krzyżem katyńskim, która manifestuje politycznie. Był wiele razy obrzucany kamieniami, stąd wyrwy i naderwania w jego tkance. Niemniej stoi już długo i nie obracając głowy wodzi wzrokiem za każdym z nas jeśli akurat przechodzimy obok…

Światowid stojący u stóp Wawelu od ulicy Grodzkiej.

Światowid stojący u stóp Wawelu od ulicy Grodzkiej.

Dawny Skład Solny na Zabłociu

Po mojej lewej - dawne magazyny składu solnego na Zabłociu.

Po mojej lewej – dawne magazyny składu solnego na Zabłociu.

Widzicie po mojej lewej stronie niskie szaro-białe zabudowania tuż na przeciwko Placu Bohaterów Getta przy ulicy SOLNEJ? Na tym zdjęciu zrobionym przypadkowo podczas mojego spaceru z kolegami z pracy widać budynki na miejscu których znajdował się kiedyś na Zabłociu magazyn solny. Mało kto wie, ale od XIII wieku wiódł przez Zabłocie ważny trakt solny z Wieliczki na południe. Dzisiaj widoczny budynek powstał w XVIII wieku i dalej był częścią działającego tu portu solnego pełniąc głównie rolę załadunkową dla soli wielickiej. W XVIII wieku przekształcono magazyny na koszary wojskowe. Dziś budynki stoją opuszczone a plac zaniedbany.

Od tego portu zacznie się mój spacer po Zabłociu w ramach XII Podgórskich Dni Otwartych Drzwi jakie zaczną się 27 września. Spacer prowadzony przeze mnie odbędzie się w niedzielę 29 września. Bardzo mocno Was zapraszam!

Krótki opis spaceru:

Zabłocie utracone czy odzyskane? Spacer śladami najlepszego przemysłu w dawnym Podgórzu.

godz.13 / 29.09.2013

„Nigdzie indziej w Krakowie nie można było jednocześnie poczuć zapachu produkowanych mebli i zapałek. Zachłysnąć się aromatem mydła z fabryki Śmiechowskiego czy odurzyć zapachem wódki krakowskiej z fabryki „Krakus”. Nigdzie indziej nie można było jednocześnie usłyszeć głosu huty szkła, otwieranych parasoli w fabryce „Superior” czy zamykanych skrzyń Władysława Jankowskiego. Dziś już niewiele pozostało z tamtego zapachu miasta. Ale my spróbujemy go odnaleźć…Zapraszam na spacer po postindustrialnym Zabłociu, czyli dawnym mieście za błotem…”

Bronisław Chromy i jego smoki, psy i sowy

Pewnie każdy z Was smoka wawelskiego widział. O psie Dżoku słyszał. Ale sowę mało kto spotkał. Chodzi o rzeźby artysty współczesnego, którego dzieła możemy spotkać w całej Polsce. Dla Krakowa wyrzeźbił Smoka Wawelskiego obok Smoczej Jamy. Oddał hołd jednemu z najwierniejszych psów krakowskich – Dżokowi, który przez rok czekał na swojego właściciela w miejscu w którym ten miał wypadek i zginął. I w końcu – przyozdobił nasze krakowskie Planty kamiennymi sowami. Ale kto dziś zwraca uwagę na niszczejącą i starzejącą się sowę pod Wawelem? Rzeźba została ukończona w 1961 roku. Sowie-mamie towarzyszyło dziecko-sowa. Niestety zostało skradzione. Podobno przyozdobiło ogród jakiegoś krakowskiego „kolekcjonera”.

Mama-sowa stoi dziś sama na Plantach. Przechodząc obok niej – tuż pod Wawelem, naprzeciwko Duchownego Seminarium Archidiecezji Krakowskiej – pozdrówcie ją. Mądrości nigdy dość!

Warto zajrzeć do autorskiej galerii Bronisława Chromego na Woli Justowskiej w Parku Decjusza: http://bronislawchromy.pl/index.html

Tego smoka każdy zna.

Tego smoka każdy zna.

 

Najwierniejszy z wiernych. Symbol psiej wierności.

Najwierniejszy z wiernych. Symbol psiej wierności.

 

Samotna mama-sowa.

Samotna mama-sowa.

 

 

Pinakle kościoła św. Józefa w Podgórzu

Pinakle są jednym z moich najulubieńszych elementów dekoracyjnych kościołów. Inaczej sterczyny, mają formę wysmukłej wieżyczki często zakończonej kwiatonem. Podczas zeszłorocznych Podgórskich Dni Otwartych można było wspiąć się na wieżę podgórskiego kościoła św. Józefa i zobaczyć takie pinakle z bliska. Byłam zachwycona! Przechodząc obok krakowskich kościołów patrzcie do góry. Pinakle celują prosto w niebo.

Kościół św. Józefa jest jednym z najbardziej rozpoznawalnych podgórskich obiektów. Smukły, wysoki, dostojny, iście gotycki! I właśnie – sprostujmy raz na zawsze. NEO-gotycki, bo zbudowany nie tak dawno, a wiek temu zaledwie (sic!). Większość ludzi myśli, że taki ostry i strzelisty kościół może być tylko dziełem średniowiecza. Wcale tak nie musi być. Podobnie Collegium Novum, siedziba władz rektorskich Uniwersytetu Jagiellońskiego, jest budowlą neogotycką, która powstała na początku XX-ego wieku.

Kościół św. Józefa zaprojektował Jan Sas-Zubrzycki, który wcześniej zgłosił go na konkurs projektu kościół św. Zbawiciela w Warszawie. Tam nie został nigdy zrealizowany, za to Kraków przyjął go entuzjastycznie. Został wybudowany w latach 1905-1909. Malownicza fasada i dekoracja kamieniarska jest dziełem Stanisława Wójcika i Jana Tombińskiego. Tworzą ją m.in ponadnaturalnej wielkości posągi świętych a mottem świątyni jest łacińska inskrypcja „Sustinae” (tj. Podtrzymaj, Idź, Nie pozwól upaść).

Sięgające nieba - kamienne wieżyczki, czyli pinakle.

Sięgające nieba – kamienne wieżyczki, czyli pinakle.

Jak wyglądał król Krak?

O królu Kraku każdy słyszał. Na kopcu Kraka był. Ale czy ktoś widział króla Kraka? Wie jak wyglądał?

Oto na dziedzińcu Archiwum Państwowego w Krakowie na ulicy Siennej znajduje się jedyny w Krakowie, a może i Polsce (w świecie) pomnik króla Kraka. Możecie go tam zobaczyć na własne oczy. Wyrzeźbiony w 1929 r przez Franciszka Kalfasa jest jedynym rzeźbiarskim zachowanym wizerunkiem króla Kraka. Na dziedziniec nie zawsze można wejść, drzwi do Archiwum są otwarte głównie dla pracowników. Ale szczęśliwi, którzy nie bali się wejść w godzinach urzędowania Archiwum i zajrzeli.

Przechodząc Sienną zerknijcie czy przypadkiem drzwi nie są uchylone. Jeśli taki – nie wahajcie się!

A za mną król Krak walczący ze smokiem.

A za mną król Krak walczący ze smokiem.

Podgórze jest fancy

Inauguracja mojego bloga o Krakowie zbiegła się ze spotkaniem ze Stowarzyszeniem Podgórze (http://podgorze.pl/) Oto już za półtora miesiąca Podgórze ponownie otworzy swoje  magiczne miejsca dla wszystkich chętnych i zaprosi na XII Podgórskie Dni. Przez 3 dni będzie można wsiąknąć w Podgórze, przeniknąć nim, zachłysnąć się albo po prostu dać się oczarować. Mieszkałam na Podgórzu 2 lata na ulicy Potebni. Tuż przy kościele św. Józefa. Między biciem dzwonów a co środowym  graniem w pobliskiej szkole muzycznej.

Chcę troszczyć się o blog w każdą środę i sobotę. Podsuwać Wam ciekawostki o Krakowie i nie tylko. Chcę zabrać Was na dłuuugi spacer po Krakowie. Ilość stron pamiętnika do zapisania – nieograniczona. A dlaczego pisanie o Krakowie zaczynam od Podgórza? Ponieważ Podgórze jest magiczne

Historia prawobrzeżnej części Wisły sięga czasów najdawniejszych. Położona jest częściowo na stokach wapiennych Krzemionek. Widocznym śladem tego jest kopiec Krakusa, gdzie miał być pochowany legendarny założyciel Krakowa w kurhanie usypanym przez jego synów  na wzgórzu Lasoty. Widok z 16-metrowego kopca Kraka uważam za najbardziej genialny spośród pozostałych widoków kopcowych.  Widać Kraków jak na dłoni.

Wiem, że kondycja kopca jest coraz słabsza. Ludzie wspinają się tam na rozmaite okazje. I te wspinaczki nie sprzyjają utrzymaniu konstrukcji kopca. 4 rodzaje pogody i częste deszcze. To wszystko sprawia, że ziemia na kopcu się osuwa. Od zawsze mówi się, że kopiec ma 16 metrów. Ale czy rzeczywiście ciągle tyle ma?

Ktoś podsunął pomysł, żeby na święto Rękawki powtórzyć sposób sypania kopca – niech każdy uczestnik święta przynosi w rękawach (albo chociaż w dłoniach) trochę ziemi i usypuje, dokładnie tak jak zrobiono to w VII wieku. Niech nasz kopiec trwa!

Z wieży kościoła św.Józefa w Podgórzu - genialnie!

Z wieży kościoła św.Józefa w Podgórzu – genialnie!